sobota, 27 września 2014

OTWARCIE KANAŁU BOOK PLEASE!!!!


Tak! Nadszedł ten dzień, gdy otwieram mój drugi kanał, który jak ten blog jest całkowicie poświęcony książką i sprawami z nimi związanymi. Kanał nazywa się dokładnie tak samo jak blog. Stwierdziłam, że nie będę wymyślać nowej nazwy i obie rzeczy będą się dopełniać.

Dokładny adres to: 

i założyłam również do niego stronę Facebooka


A teraz zapraszam Was na pierwszy filmik na moim kanale :)


środa, 24 września 2014

'Kamerdyner' Wil Haygood

org. The Butler: A Witness to History
wyd. Marginesy

Prawie rok temu miałam okazję oglądać film Kamerdyner. Bardzo mi się podobał, ponieważ był wzruszający i pokazywał trudną część Amerykańskiej historii. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po książkę Wila Haygood, aby ponownie zagłębić się w historię Eugena Allena.

Przed rozpoczęciem czytania, byłam całkowicie przekonana, że książka będzie niemal identyczna jak film. I tu już spotkała mnie niespodzianka. Całe szczęście nie była ona niemiła, ale jedynie inna.

Po raz pierwszy świat usłyszała o Eugenie Allenie podczas wyborów prezydenckich, gdy Barack Obama startował po raz pierwszy. Wtedy Wil Haygood, który jest dziennikarzem Washington Post postanowił znaleźć kogoś kto miał wgląd do Białego Domu i był cichym obserwatorem wydarzeń, które tam się toczyły. Po wielu trudach otrzymał informacje o kamerdynerze, który służył ośmiu amerykańskim prezydentom. W artykule przytoczył on nieco jego sylwetkę, a w książce Kamerdyner jeszcze bardziej ją rozbudował i dodał swoje wspomnienia związane z Eugenem.

W niej też możemy prześledzić to jak toczyła się walka o film, który ujrzał światło dzienne w 2013 roku. Opowiada on jak bardzo różni się postać filmowego Cecila i oryginalnego Eugena. Poza tym mamy tutaj też wgląd w historię Afroamerykanów za czasów dyskryminacji i jak musiał się do tego ustosunkować bohater reportażu. I co jest według mnie najfajniejsze, to sylwetki ośmiu prezydentów, którym Allen służył.

Książka, która nie liczy sobie nawet 200 stron może nieco rozczarować niektórych czytelników. Pewnie osoby, które oglądały film były przygotowane na to, że przeczytają porządną biografie czarnoskórego kamerdynera, a Haygood bardziej rozbudował swój artykuł, który pojawił się w Washington Post.

Muszę przyznać, że również liczyłam na biografię i byłam przekonana, że skoro ta książka jest tak cienka to prawdopodobnie film jest bardzo detalicznym jej odwzorowaniem. Ja się akurat nie rozczarowałam tak bardzo, więc nie mogę narzekać, ale chciałabym jeszcze dogłębniej poznać historię tego pana.


niedziela, 21 września 2014

[Videorecenzja] 'Blond gejsza' Jina Bacarr

Hej!

Bez dłuższych wstępów zapraszam Was na kolejną recenzję książki do wyzwania z półki, tym razem będzie to Blond gejsza.


niedziela, 14 września 2014

[Videorecenzja] 'Wróżbiarze' Libba Bray

Hej!

Musiałam zmienić nieco mój plan jeśli chodzi o recenzję na kanale, ponieważ wiele osób było ciekawych mojej opinii na temat Wróżbiarzy Libby Bray. To co wisi nie utonie i prawdopodobnie, to co miało być dzisiaj będzie za tydzień.

Zanim Was zaproszę na filmik. Chciałabym jeszcze oznajmić, że praca nad nowym kanałem dobiega końca. Oczywiście w trakcie prowadzenia go pewnie coś nowego wpadnie mi do głowy i coś może się zmienić, ale to dopiero po otwarciu. Niedługo zaczynam nagrywać na niego filmiki!

A teraz zapraszam na videorecenzję :)




piątek, 12 września 2014

"Świat według reportera. Japonia" Piotr Kraśko

wyd. National Geographic

Już od dłuższego czasu jestem zakochana w Azji, aktualnie moje serce biegnie bardziej w kierunku Korei Południowej, ale Japonia nadal znajduje się w kręgu największych zainteresowań. Dlatego też zawsze chętnie sięgam po każdą książkę, która albo w tytule ma coś związanego z tym krajem albo akcja jest w nim osadzona. Jednym słowem: obsesja!

Na tę małą książeczkę z serii Świat według reportera natrafiłam na promocji. Widząc, że została ta książka wydana nakładem National Geographic liczyłam na to, że będzie to genialna pozycja, napisana cudownym językiem i sprawiająca, że znienawidzę autora za to, że on tam był, a ja nie. Niestety bardzo się zawiodłam.

Autorem książki jest Piotr Kraśko, dziennikarz TVP. Teraz możliwe, że ujawni się moja ignorancja, ale bardzo niewiele wiem o tym panu. Nie wiem czy on prowadził Wiadomości czy jest jedynie reporterem czy może coś innego robił. Chyba go kiedyś widziałam w programie u Kuby Wojewódzkiego, a może go po prostu z kimś innym mylę.

W głównej mierze książka składa się z reportaży powstałych po tym jak w 2011 roku tsunami uderzyło w Kraj Kwitnącej Wiśni. Gdy już ten temat jest w miarę zakończony autor dorzuca jeszcze różne ciekawostki związane z tym krajem jak np. historyjka o psie Hachiko czy obsesją Japończyków na punkcie Davida Beckhama.

Chociaż książka ma dziewięćdziesiąt cztery strony to okropnie ciężko mi się ją czytało. Była jakaś taka niespójna. p. Kraśko przeskakiwał z myśli na myśl i można było się pogubić, w tym o co mu chodzi. Do tego parę razy zdarzyło mi się powtórzyć to co już wcześniej mówił, co było lekko irytujące. Ale to co najbardziej mnie denerwowało to były porównania Japonii do innych krajów. Najczęściej dziennikarz mówił tutaj o Stanach Zjednoczonych.

W tej książce zabrakło mi prawdziwego reportaża, gdzie dziennikarz opisywałby obrazowo to co dzieje się w Japonii podczas tragedii jaka ich spotkała. Miałam też wrażenie, że dziennikarz chciał się pochwalić swoją wiedzą o innych krajach, bo tak naprawdę nic nie wiedział o kraju, w którym się znalazł i najzwyczajniej lał wodę, jak student podczas egzaminu, do którego się nie przygotował. Do tego niemalże każda japońska nazwa została z polszczona w pisowni. Nie lubię jak coś takiego jest stosowane w książkach, jak już została użyta obca nazwa to chcę wiedzieć jak się ją w oryginale pisze, ewentualnie w adnotacjach powinno się zawrzeć jak ją się czyta i co oznacza.

Bardzo nie lubię pisać źle o książce, ale ta pozycja bardzo mnie zawiodła. Kraj, który kocham i chciałabym zobaczyć tutaj został zaniedbany i niezbyt ciekawie pokazany. I aż ciężko mi uwierzyć, że zostało to wydrukowane przez National Geographic.



niedziela, 7 września 2014

Sierpniowy Wrap Up

Hej!

Wczoraj na swoim kanale wstawiłam filmik, gdzie mówiłam o pewnych zmianach. Już niedługo tutaj ogłoszę konkretny adres książkowego kanału. Po cichu liczę, że uda mi się go otworzyć jeszcze w tym miesiącu, ale mam jeszcze parę rzeczy do zrobienia, a to wymaga ode mnie nieco nauki i zabawy z programem do edycji.

Dzisiaj zapraszam Was na podsumowanie czytelnicze miesiąca, czyli Wrap Up.


piątek, 5 września 2014

Bookstagram - sierpień 2014

Hej!

Nadszedł nowy miesiąc, więc postanowiłam, że zrobię małe instagramowe, a raczej bookstagramowe, podsumowanie sierpnia. W tamtym miesiącu wpadłam w szał robienia zdjęć, ale tylko niektórym z nich udało się trafić na mój instagram. Ok, więc przejdźmy już do zdjęć :)


Na początek sierpnia skończyłam Wróżbiarzy Libby Bray. Później wrzuciłam na swój kanał Classmate Book TAG, który został stworzony przez Marthę Oakiss. Następnie zabrałam się za kolejną książkę z wyzwania Z półki i w końcu przełamałam się i przeczytałam mangę.


Po tym jak zdenerwowała mnie Blond gejsza, musiałam sięgnąć po inną książkę i padło na Wyznania zakupoholiczki. W sierpniu wybrałam się na shopping z koleżanką i nie omieszkałam zajrzeć do niemieckiej księgarni. I jeszcze musiałam sprawdzić plakat Błękitu szafiru. Oczywiście rozpoczęłam również przygotowania do ReadWeeku.


Tak bardzo spodobała mi się okładka książki autorstwa Kerstin Gier, że aż musiałam sięgnąć po ebooka. No i nadeszła trzecia edycja ReadWeek.


Wciągu ReadWeek zauważyłam, że stuknęło mi ponad 100 subskrypcji, za co jestem niesamowicie wdzięczna. I zapoznałam się też z panem Zielonym :)


To właśnie na instagramie zapowiedziałam bloga i oficjalnie go otworzyłam. Poinformowałam Was też o opublikowaniu na kanale podsumowania z ReadWeek. W sierpniu natrafiłam na super oferty językowe, więc nabyłam książkę do nauki kanji i koreańskiego.


Po ReadWeek zabrałam się za Studium w szkarłacie. I zostałam dwukrotnie otagowana do #booksaroundtherainbow, a moimi kolorami był niebieski i fioletowy. Nareszcie udało mi się też nagrać recenzję książki. Nie mogłam się powstrzymać, aby kupić pierwszy tom książki do nauki kanji. I na koniec zaczęłam Znak czterech, czyli znowu Sherlock.


wtorek, 2 września 2014

Hon to eiga: Niezgodna

Hej!

Zanim przejdę do konkretnej recenzji. Chciałam Was przywitać w nowej serii postów, która nazywa się Hon to eiga, co po polsku oznacza książka i film. W tej serii będę pisać o filmach, które zostały nakręcone na podstawie książek. Czasami też może jakiś serial się wciśnie, bo jak wiemy one też są tworzone na ich bazie. A teraz zapraszam do dalszej części postu :)

org, Divergent
reż. Neil Burger
premiera: 18.03.2014


W ten weekend coś mnie naszło i postanowiłam obejrzeć jakiś film. Od dawna miałam ochotę na ekranizację pierwszej części trylogii napisanej przez Veronicę Roth, więc mój wybór padł właśnie na Niezgodną. Później obejrzałam jeszcze jeden film, ale o tym będzie inny post.

Beatrice Prior żyje w świecie, gdzie społeczeństwo zostało podzielone na frakcje: Prawi, Serdeczni, Nieustraszeni, Erudyci i Altruiści. Do tych ostatnich należy właśnie główna bohaterka. Dziewczyna nie czuje się tam dobrze, ma wrażenie, że w ogóle tam nie pasuje, dlatego wyczekuje na dzień testu, który wskaże gdzie tak naprawdę powinna być. Podczas testu dochodzi do pewnego incydentu. Okazuje się, że wykazał on, iż Beatrice pasuje do Altruizmu, ale również do Serdeczności i Nieustraszonych. Dziewczyna jest Niezgodna, a to zagraża jej życiu.

Prawdopodobnie nie będzie to zbyt dobre porównanie filmu do książki, ponieważ Niezgodną czytałam jakiś rok temu i pamiętam najważniejsze rzeczy, ale szczegóły już wyblakły w mojej pamięci. Jednak uważam, że film bardzo dobrze oddaje książkę. Co prawda przez moją krótką pamięć, miałam chwilę niepewności i nie wiedziałam czy dana scena miała miejsce czy nie. Ale na swoją obronę powiem, że były tylko dwa takie momenty.

Gdy myślę o Niezgodnej to jakoś zawsze na myśl mi się nasuwa określenie 'gorsza wersja' Igrzysk Śmierci. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że obie te serie mają kobiecą bohaterkę i obie są buntowniczkami. Ja jakoś nie przepadam za Tris, często za bardzo mnie irytuje. Ale nie o tym chciałam teraz pisać. Otóż obie serię są bestsellerami, mają rzeszę fanów i powstały na ich podstawie ekranizacje. I po obejrzeniu obu widać jak rozbieżność w jakości. Igrzyska są na znacznie wyższym poziomie poz względem widoków, obsady, strojów. A tutaj dostałam to co się spodziewałam. Liczyłam, że może twórcy choć trochę się postarają i wrzucą w to więcej pieniędzy.

Co do aktorów to rolę Tris gra Shailene Woodley. Wcześniej widziałam ją tylko w Spadkobiercach i w newsach na E! Entertaiment, czyli moje ogólne zdanie na jej temat jest takie sobie. Była ona brana pod uwagę do roli Katniss, i całe szczęście rola przypadła Jennifer Lawrence, ponieważ jakoś nie widzę jej w dystopijnych rolach. W ogóle nie pasowała mi ona do roli Tris, jej twarz była zbyt mało ekspresyjna i cały czas miałam wrażenie jakby chciała wyjść do toalety.

I jeśli myślicie, że teraz zacznę zachwycać się Theo Jamesem, który gra Cztery, to się mylicie. Rozumiem dlaczego dziewczyny się nim zachwycają, ładna twarz, duże brązowe oczy i głęboki głos. A mówiłam o jego ciele? Nie? To do tej listy dopiszmy jeszcze ciało. Z tych wszystkich cech mi się podobał jego głos, reszta raczej nie moja bajka. Po raz pierwszy miałam okazję poznać tego aktora. I nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, bo jego gra wydawała mi się sztywna.

Twórcy Niezgodnej naśladując kolegów z Igrzysk postanowili do obsady wcisnąć wielkie nazywisko. I w tym przypadku mamy Kate Winslet. No i w tym przypadku muszę powiedzieć, że nie trawię tej aktorki. Nadal nie mogę wybaczyć jej tego, że zgarnęła Oscara z przed nosa Angeliny Jolie za Lektora i że zagrała w znienawidzonym przeze mnie Titanicu. Koniec końców muszę przyznać, że w roli Jeanine Matthews podobała mi się. Plus fajnie było zobaczyć jak obrywa.

Podsumowując. Film mi się podobał. W sumie nie miałam wobec niego zbyt wielkich oczekiwań, więc się nie zawiodłam. Domyślałam się, że Shailene nie podoła tej roli, ale liczyłam, że przystojny Cztery uratuje ten film. To co go ratuje to nie aktorzy, a fabuła. Najważniejsze momenty zostały przedstawione i nie wymyślali jakiś dziwnych rzeczy, które nie wiadomo skąd się wzięły. Co prawda coś tam pozmieniali np. spotkanie z matką, ale ogólnie jest super. Już teraz jestem ciekawa drugiej części, może film mi się bardziej spodoba niż książka. I również mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na genialny pomysł, aby Wierną podzielić na dwie części.