niedziela, 23 listopada 2014

'Olive Kitteridge' Elizabeth Strout + videorecenzja

wyd. Nasza Księgarnia

Podobno życie pisze najlepsze i zarazem najstraszniejsze historie. W książce autorstwa Elizabeth Strout poznajemy losy mieszkańców małej miejscowości Crosby w stanie Maine. Co ich łączy? Jedna osoba, Olive Kitteridge.

Jeśli komuś mówi coś tytuł Okruchy codzienności, które zostały wydane w 2010 roku, to jest to ta sama książka, co Olive Kitteridge.  Za swoją powieść Elizabeth Strout w 2009 roku otrzymała jedną z najbardziej prestiżowych nagród w dziedzinie literatury i dziennikarstwa, czyli Pulitzera. Poza tym pisarka ma na swoim koncie różne inne nagrody, a spod jej pióra wyszło pięć książek.

Gdy sięgałam po tę książkę miałam całkowicie inne wyobrażenie wobec niej. Byłam pewna, że skoro w tytule jest imię i nazwisko głównej bohaterki, to będzie ona przedstawiała historię jej życia. Po części tak jest, ale każdy rozdział mówi o różnych osobach, więc powieść ta wygląda jak zbiór opowiadań. Czasami są rozdziały poświęcone całkowicie Olive, a czasami ona tylko przemknie w rozmowach lub pojawi się na krótką chwilę. Jednak to mi całkowicie nie przeszkadzało, ponieważ wszystko było poukładane chronologicznie i miało sens.

Problemy mieszkańców na które zwraca uwagę autorka są dla nich poważne i poprzez nie pokazuje nam ona ich lęki i sposoby na zwalczanie ich. Została użyta tutaj narracja trzecioosobowa, ale czytelnik i tak jest wstanie dogłębnie zagłębić się w psychikę bohaterów.

Najlepszym przykładem jest tytułowa bohaterka, chociaż nie zawsze mamy dostęp do jej życia, to i tak jesteśmy wstanie powiedzieć jaką osobowością jest. Jeśli chodzi o Olive jako postać fikcyjną to w sumie polubiłam się z nią, ale gdybym miała spotkać taką osobę w prawdziwym życiu, to prawdopodobnie trzymałabym się od niej z daleka. Dlaczego? Już spieszę z wytłumaczeniem.

Olive Kitteridge to była nauczycielka matematyki, która jest bardzo, ale to bardzo wymagająca. Zawsze mówi to co myśli, nawet jeśli miałoby to kogoś urazić lub skrzywdzić. Również ma wyrobione zdanie na temat innych osób albo sobie je tworzy zaraz przy pierwszym spotkaniu. Z drugiej strony widać zamknięcie w jakim żyje, chęć bycia potrzebną i kochaną, strach przed przyszłością etc. Nie jest jej żyć łatwo w tym pomieszaniu emocjonalnym, bo jest rozdarta między tym jak chce się pokazać i tym co czuje.

Czytając tę książkę wpadłam w bardzo nostalgiczny nastrój i często czułam przygnębienie. Najbardziej współczułam Olive, ale inne historie też powodowały bardzo silne uczucia. Z żyłam się z bohaterami, który występują w tej książce, bo ich historie były jak prawdziwe i myślę, że właśne ten fakt wpłynął na to, że ta książka została nagrodzona.

Z technicznego punktu widzenia książka została napisana prostym językiem i teoretycznie powinno się nią przeczytać w ciągu jednego wieczoru. Jednak jest w niej coś takiego, że należy ją czytać wolniej i kontemplować tej treść. Poza tym ze mną było tak, że zbyt duża dawka w ciągu jednego dnia sprawiała, że czułam się przytłoczona emocjonalnie i potrzebowałam przerwy.

To co najbardziej zaskoczyło mnie w tej książce to zakończenie. Kompletnie nie spodziewałam się takiego toku wydarzeń i przyznam, że aż mi się łezka w oku zakręciła.

Komu polecam tę książkę? Osobą, które są bardziej dojrzałe emocjonalnie. To nie jest książka łatwa, lekka na zabicie nudę czy przysłowiowe odmużdzenie się. Nad nią trzeba się zagłębić i w młodszym wieku można jej nie zrozumieć.

Podsumowując Olive Kitteridge jest to naprawdę dobra książka opowiadająca o ludzkich losach, problemach i lękach. Pokazuje jak życie potrafi być przewrotne i mimo to trzeba sobie z tym radzić.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia

niedziela, 16 listopada 2014

Albo Albo TAG

Hej!

Wybaczcie, że na blogu tak mało się dzieje, ale to się zmieni całkiem niedługo, gdy już będę miała w stu procentową pewność co do tematu pracy licencjackiej. Aktualnie próbuję znaleźć niemożliwe i coraz bardziej świruję z tego powodu.

Dzisiaj zapraszam Was na kolejny TAG, jeden z tych które najmniej lubię, czyli Albo Albo TAG. Nie bardzo go lubię, bo trzeba odpowiedzieć w nim na dość trudne dla czytelnika i książkoholika pytania. Do tagu zostałam nominowana przez Marthę Oakiss >> klik <<, po tym jak pochwaliłam się, że cieszę się, że nikt mnie nie nominował i nie muszę się z nim męczyć, oraz przez Alex x z bloga Książkowniaa >> klik << Za obie nominacje bardzo dziękuję :)

Miłego oglądania!


1. Wolisz czytać tylko trylogie, czy powieści jednotomowe?
2. Wolisz czytać tylko autorki, czy tylko autorów?
3. Wolisz kupować tylko w empiku, czy tylko na stronach internetowych?
4. Wolisz żeby wszystkie książki zostały zekranizowane, czy przekształcone w serial?
5. Wolisz czytać 5 stron dziennie czy 5 książek tygodniowo?
6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem czy dobrym autorem?
7. Wolisz czytać 20 swoich ulubionych książek w kółko i w kółko, czy czytać tylko nowe lektury?
8. Wolisz być bibliotekarką czy sprzedawczynią książek?
9. Wolisz czytać tylko ulubiony typ literatury czy wszystko poza ulubionym typem literatury?
10. Wolisz czytać tylko książki fizyczne czy tylko e-booki?


sobota, 8 listopada 2014

Wrap Up Październik + TBR Listopad

Hej!

Wybaczcie mały poślizg z opublikowaniem tego filmiku, ale chociaż nagrałam go na samym początku listopada to nie miałam kiedy go obrobić. Dzisiaj zapraszam Was na podsumowanie czytelnicze miesiąca, czyli Wrap Up za październik i TBR na listopad.