wtorek, 2 września 2014

Hon to eiga: Niezgodna

Hej!

Zanim przejdę do konkretnej recenzji. Chciałam Was przywitać w nowej serii postów, która nazywa się Hon to eiga, co po polsku oznacza książka i film. W tej serii będę pisać o filmach, które zostały nakręcone na podstawie książek. Czasami też może jakiś serial się wciśnie, bo jak wiemy one też są tworzone na ich bazie. A teraz zapraszam do dalszej części postu :)

org, Divergent
reż. Neil Burger
premiera: 18.03.2014


W ten weekend coś mnie naszło i postanowiłam obejrzeć jakiś film. Od dawna miałam ochotę na ekranizację pierwszej części trylogii napisanej przez Veronicę Roth, więc mój wybór padł właśnie na Niezgodną. Później obejrzałam jeszcze jeden film, ale o tym będzie inny post.

Beatrice Prior żyje w świecie, gdzie społeczeństwo zostało podzielone na frakcje: Prawi, Serdeczni, Nieustraszeni, Erudyci i Altruiści. Do tych ostatnich należy właśnie główna bohaterka. Dziewczyna nie czuje się tam dobrze, ma wrażenie, że w ogóle tam nie pasuje, dlatego wyczekuje na dzień testu, który wskaże gdzie tak naprawdę powinna być. Podczas testu dochodzi do pewnego incydentu. Okazuje się, że wykazał on, iż Beatrice pasuje do Altruizmu, ale również do Serdeczności i Nieustraszonych. Dziewczyna jest Niezgodna, a to zagraża jej życiu.

Prawdopodobnie nie będzie to zbyt dobre porównanie filmu do książki, ponieważ Niezgodną czytałam jakiś rok temu i pamiętam najważniejsze rzeczy, ale szczegóły już wyblakły w mojej pamięci. Jednak uważam, że film bardzo dobrze oddaje książkę. Co prawda przez moją krótką pamięć, miałam chwilę niepewności i nie wiedziałam czy dana scena miała miejsce czy nie. Ale na swoją obronę powiem, że były tylko dwa takie momenty.

Gdy myślę o Niezgodnej to jakoś zawsze na myśl mi się nasuwa określenie 'gorsza wersja' Igrzysk Śmierci. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że obie te serie mają kobiecą bohaterkę i obie są buntowniczkami. Ja jakoś nie przepadam za Tris, często za bardzo mnie irytuje. Ale nie o tym chciałam teraz pisać. Otóż obie serię są bestsellerami, mają rzeszę fanów i powstały na ich podstawie ekranizacje. I po obejrzeniu obu widać jak rozbieżność w jakości. Igrzyska są na znacznie wyższym poziomie poz względem widoków, obsady, strojów. A tutaj dostałam to co się spodziewałam. Liczyłam, że może twórcy choć trochę się postarają i wrzucą w to więcej pieniędzy.

Co do aktorów to rolę Tris gra Shailene Woodley. Wcześniej widziałam ją tylko w Spadkobiercach i w newsach na E! Entertaiment, czyli moje ogólne zdanie na jej temat jest takie sobie. Była ona brana pod uwagę do roli Katniss, i całe szczęście rola przypadła Jennifer Lawrence, ponieważ jakoś nie widzę jej w dystopijnych rolach. W ogóle nie pasowała mi ona do roli Tris, jej twarz była zbyt mało ekspresyjna i cały czas miałam wrażenie jakby chciała wyjść do toalety.

I jeśli myślicie, że teraz zacznę zachwycać się Theo Jamesem, który gra Cztery, to się mylicie. Rozumiem dlaczego dziewczyny się nim zachwycają, ładna twarz, duże brązowe oczy i głęboki głos. A mówiłam o jego ciele? Nie? To do tej listy dopiszmy jeszcze ciało. Z tych wszystkich cech mi się podobał jego głos, reszta raczej nie moja bajka. Po raz pierwszy miałam okazję poznać tego aktora. I nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, bo jego gra wydawała mi się sztywna.

Twórcy Niezgodnej naśladując kolegów z Igrzysk postanowili do obsady wcisnąć wielkie nazywisko. I w tym przypadku mamy Kate Winslet. No i w tym przypadku muszę powiedzieć, że nie trawię tej aktorki. Nadal nie mogę wybaczyć jej tego, że zgarnęła Oscara z przed nosa Angeliny Jolie za Lektora i że zagrała w znienawidzonym przeze mnie Titanicu. Koniec końców muszę przyznać, że w roli Jeanine Matthews podobała mi się. Plus fajnie było zobaczyć jak obrywa.

Podsumowując. Film mi się podobał. W sumie nie miałam wobec niego zbyt wielkich oczekiwań, więc się nie zawiodłam. Domyślałam się, że Shailene nie podoła tej roli, ale liczyłam, że przystojny Cztery uratuje ten film. To co go ratuje to nie aktorzy, a fabuła. Najważniejsze momenty zostały przedstawione i nie wymyślali jakiś dziwnych rzeczy, które nie wiadomo skąd się wzięły. Co prawda coś tam pozmieniali np. spotkanie z matką, ale ogólnie jest super. Już teraz jestem ciekawa drugiej części, może film mi się bardziej spodoba niż książka. I również mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na genialny pomysł, aby Wierną podzielić na dwie części.







3 komentarze:

  1. Mi się film podobał z tym, że nie czytałam jeszcze książki, więc... Taak.. Film jako film fajny. Ale nie jestem w stanie ocenić, jak to wypadło w sensie ekranizacji. I trochę mnie denerwuje to porównywanie do Igrzysk Śmierci. Bo oprócz tego podziału na frakcje/dystrykty nic innego nie rzuciło mi się w oczy. Bo bohaterka-buntowniczka to w wielu książkach i filmach występuje. Nie wiem, coś w tym podziale mnie irytuje, bo naprawdę czytałam o wiele więcej książek podobnych albo do N albo do IŚ, tylko że nikt im tego nie wypomina, bo ekranizacji nie nakręcili :/ Nie wiem, czemu utarł się taki schemat, ale dobra

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam ani książki ani filmu więc ciężko jest mi się wypowiedzieć ale wygląda na to że warto by było zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Film był calkiem w porzadku, tak samo jak i 1 ksiazka, mial fajny klimat, co nie zmienia faktu, ze wciaz gdzies tam podskornie kojarzyl mi sie z igrzyskami, ktore jednak bardziej podbily moje serce :)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.

Komentarze typu: "obs za obs", "kom za kom", "fajny blog. zapraszam do mnie" czy "wpadnij do mnie na konkurs" będą uznawane za spam, a co za tym idzie będą kasowane!