sobota, 5 marca 2016

Sobota z filmem: Wstrząs (2015)

Hej!

Z racji, że rzadko odzywam się na blogu w inny sposób niż informowanie Was o nowych filmikach, postanowiłam rozpocząć nowy cykl postów. Jak widać po tytule cykl ten, będzie się nazywał Sobota z filmem i będę Wam w nim pisać o filmach, które obejrzałam. Podejrzewam, że częściej będą to osobne recenzje, ale czasami może się zdarzyć, że w ciągu tygodnia obejrzę więcej filmów, to zrobię taki zbiorowy post. Wiem, że na kanale mam serię filmików o nazwie Oglądam, ale tam chcę głównie skupić się na serialach i ewentualnie rankingach związanych z filmami.


Od Oscarów minął już praktycznie tydzień, ale ja nadal pozostaje w tym klimacie i co prawda ten film o którym teraz będę Wam opowiadać nie był w nominowany w żadnej kategorii, to jednak wiele osób burzyło się, że nie został on doceniony, a już w szczególności czarnoskóry aktor grający główną rolę, Will Smith. 

Will Smith jest głównie znany z takich filmów rozrywkowych tj. Bardzo dziki Zachód czy Faceci w czerni. Osobiście nie oglądałam zbyt wielu filmów, gdzie gra poważniejsze, głębsze role, a z całą pewnością rola we Wstrząsie do takich ról należy. W tym filmie wciela się on w dr Benneta Omalu, który jest patologiem i stara się udowodnić, że urazy głowy, których doświadczają zawodnicy amerykańskiego footballu, mają wpływ na ich psychikę. Zawodnicy cierpiący na przewlekłą traumatyczną encefalopatią popadają w depresję, która prowadzi ich do samobójstwa.

Tematyka filmu jest naprawdę interesująca, więc z chęcią zabrałam się za obejrzenie tego filmu. Na plus jest również to, że został on zainspirowany artykułem Game Brain autorstwa Jeanne Marie Laskas, więc dzięki temu ten problem dotrze do większej liczby odbiorców.
Gdy zaczęłam oglądać film, to przez pierwszą godzinę byłam bardzo nim zainteresowana. Bardzo fajne były fragmenty, gdy dr Omalu zaczął zauważać związek między samobójstwami zawodników, a graniem w football, ale przez kolejną godzinę zaczęłam się męczyć, bo miałam wrażenie że jest on na siłę przedłużany, a główny bohater zaczął mnie irytować. Oczywiście musiał też zostać wrzucony do tego filmu wątek miłosny, bo czymże jest film bez wątku miłosnego.

Gdyby ktoś mnie się zapytał czy uważam, że Will Smith powinien zostać nominowany do Oscara, powiedziałabym nie, dlatego że była to jedna ze słabszych jego ról i oglądając Wstrząs miałam wrażenie, że postać dr Omalu praktycznie nie różni się niczym od postaci, którą Will Smith grał w filmie Siedem dusz, chociaż szczerze mówiąc ta druga rola dużo bardziej mnie się podobała niż ta pierwsza. Ten aktor w roli patologa był słaby, dlatego że brakowało mu mimiki, patrząc na jego twarz nie wiedziałam czy on myśli, denerwuje się czy jeszcze szczęśliwy. Jakby mu ktoś sparaliżował twarz. I ten jego akcent był mega denerwujący. Zdaje sobie sprawę, że akcent był istotny w tej kwestii, ale Will Smith za bardzo się nie przyłożył w tej kwestii, bo niektóre zdania brzmiały, jakby zapomniał, że ma mieć akcent.

Chociaż film pod względem tematyki, idealnie nadawałby się do nominacji na Oscary, to jednak nie dziwię się, że nie został on ani nikt z tego filmu wzięty pod uwagę. Will Smith nie spisał się w swojej roli znakomicie, więc nie rozumiem oburzeń jego żony, która sama najlepszą aktorką nie jest, ale jak wiadomo każdy widzi siebie w innej perspektywie. To, że ktoś zabiera się za inną rolę niż zwykle nie oznacza, że musi być wychwalany przez wszystkich, nominowany i nagradzany. 

Czy polecam obejrzeć ten film? Szczerze mówiąc ten film był kolejnym przeciętniakiem rodem z Hollywood. Tematyka ciekawa i otwierająca oczy na problematykę związaną z urazami głowy, ale nie był to film z serii Wciąga jak odkurzacz, więc na własną rękę (albo lepiej oczy) musicie sprawdzić czy przypadnie on Wam do gustu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.

Komentarze typu: "obs za obs", "kom za kom", "fajny blog. zapraszam do mnie" czy "wpadnij do mnie na konkurs" będą uznawane za spam, a co za tym idzie będą kasowane!