czwartek, 8 stycznia 2015

'Szklany tron' Sarah J. Maas

org. Throne of Glass
seria: Szklany tron (#1)
wyd. Uroboros

Ileż to ja się nie nasłuchałam Waszych ochów i achów na temat Szklanego tronu. Chyba jeszcze nie spotkałam się z żadną negatywną opinią na jej temat, dlatego też niezwłocznie postanowiłam ją kupić i zabrać ze sobą do domu na święta, chociaż na swoją czytelniczą premierę miała poczekać do wakacji, jednak ona z półki wołała do mnie: "Przeczytaj mnie! Przeczytaj mnie!" Dobrze, że ją posłuchałam.

Celaena Sardothien jest najlepszą zabójczynią na zlecenie. Niestety coś się stało i trafia do kopalni solnej w Endovier, gdzie odbywa karę za swoje czyny. Pewnego dnia książę Dorian składa jej propozycję nie do odrzucenia: albo wróci do kopalni, gdzie będzie tyrać w niej aż do śmierci albo weźmie udział w turnieju, w którym nagrodą jest zostanie Obrońcą króla. Teraz zabójczyni musi pokonać nie tylko swoich przeciwników, ale także musi odkryć kto stoi za tajemniczymi zabójstwami na uczestnikach turnieju.

Jeśli szukacie książki, która łączy w sobie Igrzyska Śmierci, Grę o tron i Dary Anioła to to jest książka dla Was. Nie jest to w żaden sposób kopia czy coś w tym stylu, co to to nie. Sarah J. Maas jest wstanie sama się obronić dzięki temu co wyczyniła ze Szklanym tronem.

Po pierwsze fabuła. Niby już to gdzieś czytałam/widziałam i wydaje się zwyczajna, ale wciąga niesamowicie. Mamy tutaj królestwo, którym włada jeden władca i próbuje sobie podporządkować całą krainę i jest gotów iść po trupach do celu, aby osiągnąć to co chcę. Poza tym mamy wszelkiego rodzaju nadworne intrygi, magię i nawet znalazł się element miłosny, który bardzo mi się podoba i czekam na jego rozwiązanie.

Po drugie postaci. Ja nie polubiłam głównej trójki bohaterów tej książki, ja wręcz ich pokochałam. Celaena jest krótko mówiąc czadowa i wymiata. Uwielbiam to jakim językiem włada, jak potrafi komuś dogadać, walczyć i pozostać ciepłą i zabawną osobą. Dorian i Chaol dołączyli do listy moich książkowych chłopaków. I serio nie mam pojęcia, którego bardziej lubię. Dorian to taki rozpieszczony dzieciak (w sumie nic dziwnego, skoro jest księciem), który ma dziewczyn na pęczki, ale później pokazuje, że nie jest tak do końca zepsuty. Chaol zaś jest całkowitym przeciwieństwem swojego przyjaciela, trzyma się zasad, skrywa wszystko w sobie, jest opiekuńczy, ale i surowy.
Postaci drugoplanowe również mi się spodobały, chociaż budziły u mnie zupełnie inne emocje. Jedne lubiłam, a inne nienawidziłam.

Po trzecie akcja. Cały czas ona brnie do przodu i nawet przez chwilę się nie nudziłam. Gdy ją zaczynałam czytać to myślałam, że musi być jakiś minus tej książki, choćby nudne opisy. Głupia ja, bo nawet opisy były wciągające. Wszystko co jest w niej zlewa się w spójną całość, tajemnice są powoli odkrywane, nie ma żadnych niedomówień i tak mogłabym jeszcze długo pisać.

Zwykle, gdy widzę romanse w książkach albo chociaż ich zalążki, to automatycznie mnie odpycha, ale wtedy staram się skupić na innych sprawach. Nie wiem jak to się stało, ale ten trójkąt miłosny, który został tu utworzony, bardzo mi się podobał. Nie, nie bójcie się, nie jest to nic z kategorii Edward-Bella-Jacob. Może trójką miłosny to zbyt mocne określenie, bardziej pewnie pasowałaby chemia wytworzona między bohaterami. Podobało mi się to jak oni odkrywali w sobie te uczucia, jak zastanawiali się nad ich sensem, jak się przekomarzali. Cały czas zastanawiałam się kto będzie odpowiednią partią dla Celaeny, i chyba już wiem po czyjej stronie stoję, ale muszę przeczytać najpierw Koronę w mroku, bo może się tak zdarzyć, że zmienię zdanie, tak jak to się stało w przypadku Igrzysk Śmierci.

Przed przeczytaniem tej książki zastanawiałam się czy dopadnie mnie tak jak większość z Was, chęć ponownego jej przeczytania. Przyznam się, że pisząc tę opinię na jej temat, stwierdzam, że najchętniej bym ją jeszcze raz przeczytała. Już całkowicie nie mogę się doczekać, aż zakupię drugą część tej trylogii i pewnie jak tak się stanie, to zabiorę się od razu za jej czytanie. Szklany tron to była idealna lektura na zakończenie roku 2014 i bardzo, ale to bardzo się cieszę, że zdecydowałam się ją przeczytać znacznie wcześniej niż to planowałam na początku. Była rewelacyjna, powaliła mnie na kolana i chcę więcej, więcej i jeszcze raz więcej. Tym bardziej, że końcówka... Normalnie końcówka... Tak nie można kończyć książek!!!


8 komentarzy:

  1. SZKLANY TRON! Tak muszę, tak muszę!
    A już to widzę, jak mi jedynej ta seria się nie podoba i jak po niej jadę w recenzji xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się w końcu zmotywować i odwiedzić bibliotekę, gdzie jakiś miesiąc temu widziałam tą książkę (z nadzieją, że nikt jej do tej pory nie wypożyczył) ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też już tyle słyszałam o Szklanym tronie i tak samo tylko dobre rzeczy, że coraz bardziej się zastanawiam czy ją przeczytać. Szala bardziej się przechyla ku tak niż ku nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda! Zrobiło się głośno o tej serii. Mam ochotę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Te wciągające opisy i ciekawa akcja mnie przekonują. Zdecydowanie muszę ją przeczytać. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szklany tron bardzo mi się podobał i na pewno niedługo sięgnę po drugi tom :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba się skuszę i przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chce przeczytać, ale nigdzie kupić nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.

Komentarze typu: "obs za obs", "kom za kom", "fajny blog. zapraszam do mnie" czy "wpadnij do mnie na konkurs" będą uznawane za spam, a co za tym idzie będą kasowane!