czwartek, 1 października 2015

"Zmory Alaizabel" Chris Wooding

org. The Haunting of Alaizabel
wyd. Amber

Gdy zaczynałam czytać książki byłam bardzo mało obeznana w tym co jest ciekawe. Wiedziałam jedno, że interesuje mnie magia, coś w stylu Harry'ego Pottera, więc właśnie takie książki starałam się wypożyczać z biblioteki. I jedną z pierwszych były właśnie Zmory Alaizabel.

Zakończenie wojny sprawiło, że mieszkańcy Londynu muszą zmagać się z potworami, zmorami, które znane były tylko z nocnych koszmarów i strasznych historii. Thaniel Fox jest łowcą zmór i stara się ich unicestwić jak najwięcej. Pewnego nocy, gdy poluje na szczurołapa, znajduje on dziewczynę, która wygląda jakby uciekła ze szpitala psychiatrycznego. Chłopak postanawia się zaopiekować nią i poznać jej tajemnice, aby jej pomóc.

Od bardzo dawna chciałam ponownie przeczytać tę książkę. Od czasu do czasu starałam się znaleźć swój własny egzemplarz na stronach internetowych, jednak nowej książki nigdzie nie było, więc stwierdziłam, że warto sprawdzić co się dzieje na aukcjach, czy są jakieś nieponiszczone egzemplarze w niezbyt wygórowanych cenach, bo jak wiadomo im książka gorzej dostępna, tym jej cena wyższa. I jakoś w zimie udało mi się znaleźć interesującą mnie aukcję, gdzie kupiłam Zmory Alaizabel po ok. 10 zł, ale niestety bałam się, że mnie oszukali, bo książka do mnie szła ok. 1,5 miesiąca. Gdy już miałam ją w rękach nie mogłam sobie pozwolić na jej przeczytanie, więc dopiero teraz w wakacje mogłam się za nią zabrać.

Po tylu latach odkąd pierwszy raz czytałam historię Thaniela i Alaizabel niewiele pamiętałam. Te najważniejsze momenty pozostały w mojej pamięci, ale szczegóły wyparowały. Jednak z każdą kolejną stroną, gdy czytałam ją to przypominały mi się niektóre rzeczy, co było fajne, a niektóre tak jak ich nie pamiętałam, tak z przyjemnością odkrywałam tę książkę na nowo.

Zmory Alaizabel nie zachwyciły mnie tak samo jak poprzednio. Cieszyłam się, że wróciłam do świata, który już znałam, lecz teraz wydała mi się ta książka nieco dziecinna i niedopracowana. Podobała mi się, ale podejrzewam, że gdybym ją pierwszy raz czytałam teraz to możliwe, że nie oceniłabym jej zbyt dobrze.

Pomysł na powojenny Londyn, w którym jest pełno stworów z koszmarów był naprawdę świetny. Lubuję się właśnie w takich sprawach jak potwory, łowcy, ciemne niebezpieczne miejsca, a już tym bardziej gdy te wszystkie rzeczy są umieszczone w stolicy Anglii. Uważam, że to miejsce idealne na tajemnice i horrory. Poza tym mamy w tej książce nawiązania do różnych postaci, wydarzeń związanych z historią tego miasta tak jak np. jeden z potworów bardzo przypomina Kubę Rozpruwacza albo pożar.

Bohaterowie również zostali ciekawie stworzeni. Ja najbardziej upodobałam sobie Alaizabel i jak byłam dzieckiem chciałam być na jej miejscu i przeżyć taką miłość jak ona. Chciałam mieć tatuaż tak jak ona na lędźwiach, chociaż wiedziałam, że ona ma go z innych powodów, jakich nie powiem bo to byłby spoiler. Ale i tak najbardziej zawsze podobało mi się jej imię. Thaniela również polubiłam. Odkąd przeczytałam Harry'ego Pottera to też chciałam robić takie rzeczy jak czary czy szukać tajemniczych nadnaturalnych rzeczy. I o ile się nie mylę, to chyba on był moją pierwszą miłością książkową.

Wspomnienia co do tej książki mam cudowne. Jestem szczęśliwa, że mam tę książkę i będę mogła do niej wracać. Szkoda, że ona nie jest tak powszechnie znana i jest już nieco zapomniana, bo jest to świetna książka dla początkujących fantastyków. Fajne postacie, lekki język, dużo akcji, mało opisów (które teraz z chęcią bym nieco rozszerzyła), tajemnice etc. Kiedyś bardzo się cieszyłam, gdy usłyszałam, że ta książka ma zostać zekranizowana, ale niestety projekt został wstrzymany, jednak liczę na to, że kiedyś ta książka zostanie przeniesiona na ekran.


1 komentarz:

  1. Czytałam kiedyś tę książkę, jak byłam dużo młodsza. Pamiętam, że zrobiła na mnie duże wrażenie i nie mogłam spać, więc musiałam mieć zapalone światło. Podejrzewam, że teraz mogłabym tak jak Ty odnaleźć w niej więcej niedopracowań, gdybym sięgnęła, choć może odnalazłabym w sobie więcej sentymentu. ;)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.

Komentarze typu: "obs za obs", "kom za kom", "fajny blog. zapraszam do mnie" czy "wpadnij do mnie na konkurs" będą uznawane za spam, a co za tym idzie będą kasowane!