sobota, 24 października 2015

"Przegląd Końca Świata. Feed" Mira Grant

org. Feed
seria: Przegląd Końca Świata (#1)
wyd. SQN

Będąc w bibliotece i poszukując czegoś ciekawego do czytania, natrafiłam na wiele książek, które chciałabym przeczytać, ale jak mój wzrok padł na Przegląd Końca Świata. Feed postanowiłam, że ją wezmę, bo a) tylko czytałam jedną książkę o zombie i b) słyszałam na jej temat mnóstwo pochlebnych opinii. Jednak ja miałam nieco inne doświadczenie z tą książką.

Świat został opanowany przez wirusa Kellis-Amberlee, który zmienia ludzi oraz zwierzęta w żywe trupy, zombie. Po wybuchu epidemii do świata ludzi zostało wprowadzona bardzo zaawansowana technologicznie ochrona. Georgia i Shaun Masonowie ich przyjaciółka Buffy, są blogerami, którzy zostają wybrani, aby brać udział w relacji kampanii prezydenckiej Petera Rymana. To czego się podczas niej dowiadują powoduje, że są w ogromnym niebezpieczeństwie.

Do przeczytania tej książki podeszłam bardzo entuzjastycznie. Czytam mnóstwo książek, gdzie są dziwne, mityczne, istoty rodem z horroru, a w moim dobytku czytelniczym, tylko raz zdarzyło mi się, żeby czytać o żywych trupach, a była to książka The Walking Dead. Narodziny Gubernatora i była to super książka, więc liczyłam na to, że Feed dorówna ją albo nawet przebije. Dlatego też z entuzjazmem podeszłam do jej czytania.

Przez pierwsze sto stron było wszystko ok. Książkę naprawdę szybko się czytało, był zastrzyk informacji co się stało ze światem, jak on teraz działa i czym zajmują się bohaterowie etc. I nawet niedaleko później pojawiły się pierwsze zombie, więc to jeszcze bardziej zachęciło mnie do czytania. Jednak im dalej brnęłam, tym mój zapał był coraz mniejszy, ponieważ zamiast zombie cały czas była mowa o polityce, kampanii itp. Osobiście nie mam nic przeciwko tej tematyce, nawet powiem Wam, że bardzo ją lubię, szczególnie w filmach, ale byłam przygotowana na zombie, które wyskakują z każdej strony książki. Chciałam mięsa, chciałam krwi, walki! Nie dostając tego zniechęciłam się do czytania i zaczęłam ją męczyć.

Złe podejście do tej książki spowodowało, że w ogóle nie cieszyło mnie jej czytanie. Jakbym od początku wiedziała, że będę mieć do czynienia z ogromnym, bo prawie 500 stronicowym wstępem do świata zombie, inaczej bym się za nią zabrała. Nie wyczekiwałabym z każdą stroną jakiegoś ataku, a że z każdej możliwej strony słyszałam, że Feed to jest najlepsza książka o zombie, to właśnie na to liczyłam. Dopiero pod koniec porzuciłam nadzieję i chciałam tylko ją jak najszybciej skończyć. I tutaj było największe zaskoczenie, bo ostatnie sto stron było najlepszą częścią tej książki. Taką, która spowodowała, że chcę wiedzieć co się dalej wydarzy w drugim tomie.

Pierwszy tom z trylogii Przegląd Końca Świata to nie jest zła książka. Wręcz przeciwnie jest to naprawdę ciekawa lektura, jeśli tylko człowiek nie nastawi się na strach, a na bardzo dużo opisów, wyjaśnień, nowych pojęć, funkcjonowanie świata. Do tego mamy tutaj pewną tajemnicę, którą bohaterowie starają się rozwikłać. Osobiście nie jestem wielką fanką tak długich wstępów, nie lubię jak wszystko podane jest mi na tacy, a po Feed mam wrażenie, że już nic więcej nie odkryję, że wszystkie najważniejsze tajemnice zostały powiedziane. Zdecydowanie wolę jak w kolejnych tomach wyjaśnione są nowe rzeczy, bo tutaj czułam jak nawał informacji mnie przytłoczył. Jednak nie da się zaprzeczyć, że Mira Grant posługuje się w tej powieści lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem, więc jak tylko wbijemy się w historię to bardzo szybko można przebrnąć przez nią.

Podobało mi się też w tej książce, że bohaterzy byli blogerami i prężnie działali w Internecie. Fajnie było zobaczyć, że w świecie zdominowanym przez strach przed wirusem, są tacy ludzie, którzy chcą informować innych co się dzieje, dzielą się na różne specjalizacje, więc jest miejsce dla wielu osób, że Internet jest tak ogromnym medium, który wypiera wszystkie inne, chociaż mam wrażenie, że tak dzieje się powoli w naszych czasach.  Dzięki temu mogłam nieco utożsamić się z bohaterami.

Po raz kolejny dostałam dowód na to, że warto czytać książki od początku do końca. Nie raz już miałam tak, że chciałam w połowie zaprzestać czytania, a na końcu książka okazywała się świetna. I tak właśnie było tym razem. Gdyby nie te ostatnie sto stron, zapewne nie zdecydowałabym się na kontynuowanie tej serii. Mam nadzieję, że kolejne części Deadline i Blackout będą lepsze i znajdę tam to czego szukałam, czyli mnóstwa zombie chcących zjeść czyjś mózg.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.

Komentarze typu: "obs za obs", "kom za kom", "fajny blog. zapraszam do mnie" czy "wpadnij do mnie na konkurs" będą uznawane za spam, a co za tym idzie będą kasowane!